Około 200 osób wzięło udział w drugiej edycji wydarzenia „Mrozy bez Barier”, które 17 września odbyło się w Mrozach. Sportowa rywalizacja osób z niepełnosprawnościami stała się okazją do rozmowy o samodzielności, wsparciu i przełamywaniu barier. Uczestnikom towarzyszyli medaliści olimpijscy Urszula Kielan i Jerzy Pietrzyk, a z koncertem wystąpiła Monika Kuszyńska, która podzieliła się także osobistą refleksją o pomocy, życiowych priorytetach i znaczeniu relacji z drugim człowiekiem.
Wydarzenie zorganizowali Gmina Mrozy, Środowiskowy Dom Samopomocy w Mrozach prowadzony przez Caritas Diecezji Warszawsko-Praskiej oraz Gminny Ośrodek Sportu i Rekreacji. Jego inicjatorami są Justyna Cembrowska i Witold Orcholski.
Burmistrz Dariusz Jaszczuk przypomniał, że sport w Mrozach od lat kierowany jest do różnych środowisk. „Mrozy bez Barier” mają otwierać go również na osoby z niepełnosprawnościami, a po dwóch edycjach jest szansa, że wydarzenie na stałe znajdzie miejsce w kalendarzu gminy.
Urszula Kielan i Jerzy Pietrzyk wspólnie z reprezentacją ŚDS w Mrozach wciągnęli flagę olimpijską i zapalili znicz. Później uczestnicy rywalizowali m.in. w przeciąganiu liny, rzucie do celu, skoku w dal i biegu z przeszkodami.
Urszula Kielan obserwowała przede wszystkim zaangażowanie zawodników i radość z pokonywania kolejnych trudności.
– Osoby z niepełnosprawnościami nie chcą, żeby się nad nimi litować. Chcą pokazać, co potrafią – mówiła.
Pomoc, o której mówiła olimpijka, ma prowadzić do samodzielności. Czasem trzeba dać komuś więcej czasu, pozwolić powtórzyć zadanie i nie wykonywać go za niego. Sukces, nawet niewielki, daje wtedy coś więcej niż dobry wynik – poczucie, że potrafię.
Obserwując zapał, z jakim osoby z niepełnosprawnościami podchodziły do kolejnych konkurencji, Jerzy Pietrzyk przyznał, że podobnego zaangażowania chciałby częściej widzieć u dzieci, z którymi spotyka się w sporcie. Zwrócił przy tym uwagę, że podstawowa sprawność fizyczna najmłodszych jest dziś słabsza niż przed laty.
– Są dzieci, które nie potrafią zrobić przewrotu w przód czy wykonać podstawowych ćwiczeń gimnastycznych – zauważył.
Olimpijczyk mówił też o nadmiernej opiekuńczości dorosłych. Rodzice czasem chronią dzieci przed wysiłkiem, a bywa, że zwalniają je z lekcji WF-u. Tymczasem ruch jest częścią rozwoju – uczy sprawności, wytrwałości i mierzenia się z zadaniem, które nie zawsze udaje się od razu.
Monika Kuszyńska, była wokalistka zespołu Varius Manx, w 2006 roku uległa poważnemu wypadkowi samochodowemu. Została częściowo sparaliżowana i od tamtej pory porusza się na wózku. Po rehabilitacji wróciła do działalności artystycznej. W Mrozach wystąpiła z zespołem, a ze sceny dzieliła się także własnym doświadczeniem.
– Często trudno jest nam poprosić o pomoc wprost drugiego człowieka. Ale czasami nie trzeba nawet nic mówić. Anioły po prostu się pojawiają – mówiła artystka.
– Sama dostałam dużo wsparcia od ludzi wtedy, kiedy nie miałam tyle siły, ile mam dzisiaj. Teraz to oddaję – dodała.
Po wypadku innego znaczenia nabrały dla niej rzeczy wcześniej oczywiste, jak możliwość chodzenia czy biegania. Zmieniło się też jej podejście do codziennych trosk, spraw materialnych i tego, na co warto poświęcać własną energię.
– Zobaczyłam, że relacje z ludźmi, bliskość drugiego człowieka, są ważne ponad wszystko. Czasem, zagonieni w swoim życiu, o tym zapominamy. Dopiero kiedy czas się zatrzymuje, zazwyczaj w kryzysie, widzimy, że nie ma nic ważniejszego niż drugi człowiek – mówiła Monika Kuszyńska.
Niepełnosprawność była tego dnia także punktem wyjścia do rozmowy o relacjach. Monika Kuszyńska zauważyła, że skrępowanie czy lęk często pojawiają się u osób, które wcześniej nie miały kontaktu z osobą z niepełnosprawnością.
– Często wszystko jest tylko naszym wyobrażeniem. Dopiero kiedy skonfrontujemy się z sytuacją, okazuje się, że jest dużo prostsza i zupełnie inna, niż zakładaliśmy – mówiła.
Dlatego ważne jest, by takie spotkania zaczynały się jak najwcześniej.
– Młody człowiek jest jak otwarta książka – dodała Monika Kuszyńska.
Kontakt z różnorodnością w dzieciństwie może sprawić, że niepełnosprawność nie będzie później czymś obcym, co wywołuje dystans.
O dostrzeganiu człowieka obok mówił proboszcz parafii pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Mrozach Tomasz Jarzębski. Użył określenia „wspólnota otwartych serc” – wspólnota ludzi wrażliwych na siebie i gotowych dostrzec potrzeby innych.
Dyrektor Caritas Diecezji Warszawsko-Praskiej Przemysław Stankiewicz odniósł się z kolei do codziennego znaczenia środowiskowych domów samopomocy. Pomagają one osobom z niepełnosprawnościami rozwijać umiejętności, aktywizować się i uczestniczyć w życiu społecznym, ale dają też wsparcie ich rodzinom i opiekunom.
Sportowa rywalizacja była więc tylko częścią tego spotkania. „Mrozy bez Barier” dotknęły spraw znacznie bardziej codziennych: jak pomagać bez wyręczania, jak nie bać się prosić o wsparcie i jak nie przeoczyć człowieka, który jest obok.
Aga Król | Tygodnik Siedlecki | 21.09.2026
| PN | WT | Śr | Cz | Pt | So | Nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
|
1
|
2
|
3
|
4
|
5
|
6
|
|
|
7
|
8
|
9
|
10
|
11
|
12
|
13
|
|
14
|
15
|
16
|
17
|
18
|
19
|
20
|
|
21
|
22
|
23
|
24
|
25
|
26
|
27
|
|
28
|
29
|
30
|